Ant-Man i Osa (tytuł oryginalny: Ant-Man and the Wasp (2018, reż. Peyton Reed)

Tym razem Ant-Man wkracza na ekrany kin bez kontrowersji, które towarzyszyły pierwszej części w związku ze zwolnieniem Edgara Wrighta. Nie było cienia wątpliwości, że Ant-Man i Osa, będzie mniejszym filmem Marvel Studios. I nie chodzi mi tu o supermoce głównego bohatera, polegające na zmniejszaniu się. W porównaniu do tegorocznych behemotów studia, Czarnej Pantery (2018, reż. Ryan Coogler) i Avengers Wojna bez granic (2018, reż. Anthony Russo i Joe Russo), to po prostu malutka pod względem skali przygoda, ale rozmiar, wbrew powszechnym przeświadczeniom, nie zawsze ma znaczenie.

Scott Lang (Paul Rudd) po wydarzeniach z Kapitana Ameryki: Wojna Bohaterów (2016, reż. Anthony Russo i Joe Russo) dostał dwuletni areszt domowy, a Hank Pym (Michael Douglas) i Hope van Dyne (Evangeline Lilly) muszą się ukrywać przed rządem w związku z udostępnieniem Langowi technologii, która naruszała dekret o odpowiedzialności superbohaterów przed rządem. Langowi zostały ostatnie trzy dni aresztu, ale akurat teraz doznaje wizji, w której pojawia się Janet van Dyne (Michelle Pfeiffer), która jest uwięziona od 30 lat w quantum realm. Hank i Janet budują specjalny transporter, który pozwoli im uratować kobietę. Jednak urządzenie zainteresuje również gangstera Sonny’ego Burcha (Walton Goggins) oraz tajemniczą postać o pseudonimie Duch (Hannah John-Kamen). Po piętach ekipie depcze również agent FBI, Jimmy Woo (Randall Park). Zaczyna się walka z czasem.

Ant-Man-and-The-Wasp-Ghost

Jak wspomniałem to o wiele mniejszy film Marvela. Antagonista nie ma ambicji podbicia świata, zniszczenia go, bądź wzbogacenia się. Duch potrzebuje technologii Pyma, żeby wyleczyć swoją chorobę i przeżyć. W rolę brawurowo wciela się Hannah John-Kamen, dla której to już trzeci występ blockbusterze w tym roku po Player One (2018, reż. Steven Spielberg) i Tomb Raider (2018, reż. Roar Urhaug). Widzę świetlaną przyszłość dla tej pani. Bez drugiego antagonisty Sonny’ego Burcha film by się praktycznie obszedł, a mam wrażenie, że by zyskał. To stereotypowy złol, który chce po prostu zarobić, a przy okazji nie stanowi większego zagrożenia dla bohaterów. Taka zapchajdziura. Co najciekawsze obydwie postacie w komiksach są antagonistami Iron Mana, a nie Ant-Mana. Poza tym mocno różnią się od komiksowych oryginałów, ale to już standard w MCU.

A bohaterowie przez większą część filmu po prostu uciekają, chroniąc zminiaturyzowanego budynku, w którym mieści się laboratorium Pyma, starając się zdobyć współrzędne z lokalizacją Janet. Będą się ścigać, bić, zinfiltrują szkołę podstawową w chyba najkomiczniejszej sekwencji filmu, ale przede wszystkim będą walczyć o odbudowanie swojej relacji. Poza głównymi bohaterami wracają inni starzy znajomi jak Luis (Michael Peña), który znowu popisze się swoimi zdolnościami w opowiadaniu historyjek. Scott i jego banda z jedynki resocjalizowali się i założyli firmę ochroniarską. Wraca także Cassie Lang (Abby Ryder Fortson) i aż szkoda, że w tak limitowanym rozmiarze czasu, bo jej relacja ze Scottem to mocny punkt filmu. Tak samo, jak relacja Hope z jej matką, Janet.

20180619155316000000_2_3413

Zatrudnienie Pfeiffer było strzałem w dziesiątkę (chociaż Michael Douglas śmie wątpić i chciał, żeby rolę dostała jego żona, Catherine Zeta-Jones, co byłoby na pewno ciekawym wyborem). Zastępy fanów komiksów, kojarzą ją z rolą Kobiety Kota w Powrocie Batmana (1992, reż. Tim Burton) i chociaż seksapil aktorki od tamtego czasu nieco przeminął, to dalej jest magnesem na geeków. Warte pochwały jest, że Marvel po raz wtóry odkurza aktora, którego na próżno ostatnio szukać w największych produkcjach.

ant-man-wasp-trailer15-e1530108550444

Wprawdzie nowemu Ant-Manowi brakuje scen akcji, które można by zaliczyć do czołówki uniwersum, to trudno im coś zarzucić. Są czytelne, a to już dużo biorąc pod uwagę, to jak często wyglądają takie sekwencje we współczesnych blockbusterach (patrzę na was Michaelu Bayu i Zacku Snyderze). Poza tym, kto nie chciałby zobaczyć gigantycznego dozownika cukierków PEZ, w kształcie Hello Kitty, ciskanego w niczego niespodziewającego się napastnika na motocyklu. Ja na pewno chciałem.

Marvel znowu odmładza swoich aktorów (Douglasa i Pfeiffer) za pomocą CGI i widać, że ta technologia ma się coraz lepiej.

Ant-Man i Wasp, to film zrobiony według złotej formuły Marvela, minimalnie lepszy od pierwszej części. Mimo, że zdecydowanie brakuje mu świeżości i odwagi Wojny bez granic, to jest to kolejna pozycja studia, której trudno się oprzeć. Jest zabawnie, rozrywkowo i bez grama nudy. Solidny blockbuster, krótko mówiąc, któremu jakością trochę bliżej do filmów solowych pierwszej fazy (jak Thor i Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie) niż kolejnych osiągnięć studia. Z paroma przebłyskami, chociażby w postaci świetnie zagranej i pomyślanej antagonistki (zaznaczam, że należę do osób bardzo ceniących antagonistów MCU).

Warto nadmienić, że film dzieje się przed ostatnimi Avengersami, co może wprowadzić trochę zakłopotania wśród widzów, ale scena w czasie napisów nawiązuje do poprzedniego filmu Marvela.

7 na 10

Rekomendacje jeśli lubisz ten film:

  • Jakikolwiek film MCU 🙂

antman2.jpg

Gatunek: Film Superbohaterski, Sci-Fi, Akcja
Reżyseria: Peyton Reed
Scenariusz: Andrew Barrer, Gabriel Ferrari, Chris McKenna, Erik Sommers,
Paul Rudd
Obsada: Paul Rudd, Evangeline Lilly, Michael Douglas, Hannah John-Kammen,
Walton Goggins, Michelle Pfeiffer, Laurence Fishburne
Polska data premiery: 03.08.2018

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: