Recenzja: To My (tytuł oryginalny: Us, 2019, reż. Jordan Peele)

„Dlatego tak mówi Pan: Oto sprowadzę na nich nieszczęście, z którego nie będą mogli się wydostać, a gdy będą wołać do mnie, nie wysłucham ich” – Księga Jeremiasz (11:11). Jordan Peele w swoim drugim filmie często wskazuje poprzez dosyć siermiężnie wplecione symbole na wyżej wskazany fragment biblii. Niezwykle wyczekiwany drugi film, twórcy uznanego Uciekaj (między innymi Oscar za scenariusz oryginalny), niestety powiela błędy licznych „drugich filmów”.

Nad Adelaide (Lupita Nyong’o) ciąży trauma. Kobieta wyjeżdża ze swoją rodziną na wakacje, blisko miejsca, w którym w dzieciństwie przeżyła przerażające wydarzenie po zagubieniu się w gabinecie luster. Pewnej nocy na progu jej domu pojawiają się cztery postacie, które są bliźniaczo podobnej do niej i członków jej rodziny.

wnbNpsRbGkabPGlgxCro-w.jpg

Peele podobnie jak w przypadku swojego debiutu bierze trop klasyczny dla filmowego horroru (tym razem Doppelgängera, który w kinie jest obecny już od 1913 roku i niemieckiego Studenta z Pragi) i ponownie próbuje za jego pomocą opowiedzieć przewrotną satyryczną historię. Trudno powiedzieć, żeby tym razem mu poszło gładko.

Oprócz usilnego przypominania o biblijnym cytacie reżyser zaczyna film od informacji, które już zdecydowanie za dużo zdradzają na temat późniejszych wydarzeń, a nie komponują się z przebiegiem. Oprócz karty informującej o podziemnych tunelach rozciągających się pod terenem Stanów Zjednoczony, przed sekwencją zerową jesteśmy uraczeni reklamówką akcji „Hand Across America”, która faktycznie miała miejsce w 1986 roku. Niestety potem nie omieszkuje wielokrotnie przypomnieć tym wydarzeniu za pomocą kolejnych niezbyt subtelnie wplecionych symboli.

us-movie-image-family.jpg

Nietrudno znaleźć głosy, że nowy film Peele’a jest dużo bardziej uniwersalny niż jego debiut (ta, jakby rasizm był wyłącznie problemem w USA), ale twórca ewidentnie znowu kieruje swoje satyryczne działa w stronę ameryki. Przede wszystkim sam oryginalny tytuł, Us, można odczytywać jako skrót od „United States”, a nie wyłącznie „My”. Oczywiście polskie tłumaczenie obrywa go całkowicie z tej dwuznaczności, ale wydaje się ona nieprzetłumaczalna. Ponadto Peele na soundtracku w jednrj z najważniejszych (i najlepszych) scen używa dwóch piosenek niezwykle ważnych dla amerykańskiej muzyki popularnej, „Good Vibrations” grupy Beach Boys oraz „Fuck the Police” NWA. Ba, Doppelgängerzy na pytanie „kim są?” odpowiadają, że są amerykanami. Sam gabinet luster w czasie ponad trzydziestu lat pomiędzy sekwencją zerową, a właściwą akcją zmienia swoją tematykę z tej skupionej na rdzennych mieszkańcach ameryki na typowo fantastyczną, związaną z czarodziejami.

Film pod względem idei nie jest tak przejrzysty i koherentny, jak Uciekaj. Choruje na syndrom drugiego filmu i sprawia trochę wrażenie ćwiczenia na łączenie teorii spiskowych z horrorowymi schematami. Peele po prostu za wszelką cenę chciał udowodnić, że jego debiutancki film nie był przypadkiem i bardzo chciał zrobić coś ogromnego. Presja na nim była ogromna. Jednak To my to zdecydowanie film, którego bardziej bym się spodziewał po Peelu-komiku, niż Peelu-reżyserze Uciekaj. Jest tutaj zaskakująco dużo humoru. Na szczęście naprawdę zabawnego humoru, który niestety czasami wytrąca z akcji i podkopuje świetnie budowane napięcie. Film w żadnej mierze nie jest jednakże parodią gatunku, ale jest w o wiele bardziej oczywisty sposób komediohorrorem niż poprzedni film Peele’a, w którym zabawnych momentów nie brakowało, ale były bardziej stonowane, często dosyć subtelne. Niestety zwroty akcji, które mają być zaskakujące i szokujące można odczytać z dużo większym wyprzedzeniem, również przez foreshadowing, którym twórca wali widza po głowie nie mniej niż symbolami.

Us-Lupita-good-evil-1.pngJednak gdy pod względem scenopisarski widać spory regres, to trudno nie zauważyć, że Peele-reżyser się zdecydowanie podszkolił. Po powolniejszym wstępie film zdecydowanie nabiera tempa i nie puszcza już do samego końca. Postacie są w ciągłym ruchu, a reżyser wydaje się, że bez problemów panuje nad geografią (często przeoczany element w przypadku scen akcji). Można by powiedzieć, że film staje się takim horrorowy Mad Maxem: na drodze gniewu. Finałowe starcie jest zrobione z pomysłem i nie gorzej wyegzekwowane.

Jednak prawdziwym MVP filmu jest z wszelką pewnością Lupita Nyong’o w podwójnej roli. Aktorka gra dwie skrajnie różne postacie i w obydwóch kreacjach daje popis aktorski (a magicy od efektów specjalnych znakomicie multiplikują postać w niewielu momentach, kiedy obie wersje Lupity są na ekranie). Niepewność, strach, a z drugiej strony żądza zemsty oraz pewna niepohamowana zwierzęcość. Ciekawe też, że problemy głosowe jej Doppelgängera są wzorowane na prawdziwej chorobie (spasmodic dysphonia) i są autorskim pomysłem aktorki. Reszta obsady też w większości pojawia się w dwóch odsłonach, ale nie dostali tak dużego pola do popisu, jak zdobywczyni Oscara.

US_1.0

Ścieżka dźwiękowa poza symbolicznymi piosenkami zawiera również smakowite horrorowe kompozycje od Michaela Abelsa, które praktycznie mogą stawać w szranki z takimi klasykami, jak muzyka do Omena czy Halloween. Krótko mówiąc, ścisły top horroru.

Przez liczne nawiązania do gatunku (chociażby w sekwencji otwarcia do Straconych chłopców) nie można odmówić reżyserowi, że jest znawcą i miłośnikiem filmów grozy. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenie, że To my jest rozszerzonym odcinkiem Strefy Mroku. Zresztą Peele w tym samym czasie pracował nad rebootem tej kultowej antologicznej serii i po prostu mógł jedną ze swoich idei rozszerzyć do formy pełnego metrażu, co jednakże zdecydowanie jej nie służy. Natomiast Jordan Peele nie jest nowym Alfredem Hitchockiem, jak niektórzy krytycy huraoptymistycznie twierdzą. Podobnie jak niegdyś M. Night Shyamalan nie był nowym Stevenem Spielbergiem. Niestety drugi film Peela zapowiada, że jego kariera może zacząć pikować w dół tak jak swego czasu kariera twórcy Szóstego Zmysłu. Oby Peele przy tworzeniu kolejnego filmu nie uwierzył za bardzo w swoją legendę. Niejednego twórcę już to zwiodło.

7 na 10

pobrane.jpg

Gatunek: Horror, Komedia
Reżyseria: Jordan Peele
Scenariusz: Jordan Peele
Obsada: Lupita Nyong'o, Winston Duke, Shahadi Wright Joseph, Evan Alex,
Elizabeth Moss, Tim Heidecker
Czas trwania: 120 minut
Polska data premiery: 22.03.2019

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: