Recenzja: Smętarz dla zwierzaków (tytuł oryginalny: Pet Sematary, 2019, reż. Kevin Kölsch)

Nie da się nie zauważyć, że w Hollywood mamy pewnego rodzaju renesans adaptacji Stephena Kinga. Przede wszystkim jednak pod względem ilościowym, a nie jakościowym. Po gigantycznym sukcesie To, studia filmowe zorientowały się, że małym nakładem finansowym, można wygenerować naprawdę duże zyski. Ogólnie filmowy horror wrócił do łask, co mnie bardzo cieszy. Szkoda tylko, że masa tych filmów grozy wyprodukowanych przez największe hollywoodzkie studia, jest oparta na generycznym do bólu straszeniu (jak jumpscare’y).

Dr Louis Creed (Jason Clarke) przenosi się z rodziną do Ludlow, małego miasteczka w stanie Maine. Rodzina szybko odkrywa, że w lesie w pobliżu ich domu, znajduje się obskurne cmentarzysko dla zwierząt, które kryje w sobie tajemnicze moce.

image

Muszę zaznaczyć, że film jest adaptacją, a nie ekranizacją (często popełniany błąd) jednej z najlepszych powieści Stephena Kinga. To wariacja na temat tej historii z kardynalnymi zmianami (część z nich niestety została już ujawniona w zwiastunach) w stosunku do materiału źródłowego. Jednak to nie zmiany są problemem filmu. Ba, przyjmuję je z otwartymi rękoma, bo w teorii pozwalają spojrzeć na tę opowieść od innej strony. Zresztą King miał szczęście do filmów, które nie traktowały w sposób czołobitny jego tekstów. Chociaż sam by się pewnie z tym nie zgodził, bo nie jestem fanem Kubrickowskiego Lsnienia.

Mam wrażenie, że ten cały egzystencjalny horror oryginału po prostu wyparował. Wprawdzie postacie dyskutują o śmierci, w końcu jest ona integralnym elementem tej opowieści, ale twórcy tą bardziej dramatyczną/obyczajową częścią filmu są zdecydowanie mniej zainteresowani, jest ona pełna niedoróbek.  Ba, to swoiste wprowadzenie do horrorowej części jest naprawdę długie. Po prostu jej wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

image (1)

Po pierwsze, coś zdecydowanie nie trybi w montażu. Nie dość, że pierwsza połowa filmu, jest uproszczona, to na dodatek cięcia są dokonywane często o przysłowiową sekundę za wcześnie, przez co bardzo trudno się wciągnąć w wydarzenia. Po drugie, uznani aktorzy trochę odbębniają swoje kreacje, co jednak można zwalić na karb nie do końca doświadczonych reżyserów. Wprawdzie Widmeyer i Kölsch mają na swoim koncie parę filmów. Ba, Gwiazdy w oczach są w mojej opinii naprawdę dobrym niezależnym horrorem. Jednak słowo klucz: niezależnym. Smętarz, to ich pierwsza tak duża (jak na horror) produkcja i wydaje się, że tutaj leży problem.

Podobno film jest swoistą sklejką i dopiero w czasie pokazów testowych ustalono, jakie będzie jego zakończenie. Niektóre sceny musiały być więc kręcone w paru wariantach. Wprawdzie niewprawne oko, może tego nie zauważyć (sam o tych różnych wariantach dowiedziałem się po seansie, ale już w jego czasie coś mi nie grało) i nie mam do końca pojęcia czy każdego będzie to mierzić.

Pet Sematary (screen grab) Credit: Paramount Pictures

Twórcy jednak zdecydowanie lepiej się czują, gdy film całkowicie skupia się na horrorowej akcji. Robi się wreszcie klimatycznie i montażysta nagle przypomina sobie o podstawowych zasadach swojego rzemiosła. Zresztą nie tylko montażyści nagle dostają natchnienia, bo cała strona techniczna nagle staje się lepsza.

Jednak czy warto przeczekać prawie godzinę niechlujnego wprowadzenia? I tak i nie. Dla fanów króla horroru to może być gratka, ponieważ historia przez swoje różnice w stosunku do oryginału zapewnia pewne mniejsze zaskoczenia oraz nową perspektywę na znaną historię. Jak jednak nie jesteście fanami tego jednego z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie, to nie do końca. Ba, lepiej najpierw poznać chyba oryginalną, bardziej zniuansowaną wersję tej opowieści. Książkową, bo jedyną większą zaletą pierwszej filmowej wersji był wspaniały kawałek Ramones na napisach końcowych (zresztą tutaj umieszczono scoverowaną wersję).

Przez to wszystko trudno jednoznacznie ocenić nową wersję Smętarza dla zwierzaków. To dwa filmy w jednym. Niedorobiona połowa „obyczajowa” kryła w sobie o wiele lepszy film, a ta bardziej horrorowa dostarcza solidnej rozrywki, jednak zaczyna się już długo po tym, jak reszta zdąży zirytować.

Czy będą sequele/prequele, jak planują producenci? „Czasami martwe jest lepsze”.

5 na 10

Ostrzegam, że zwiastun zawiera spoilery

7877938.3

Gatunek: Horror
Reżyseria: Kevin Kölsch, Dennis Wydmyer
Scenariusz: Jeff Buhler
Obsada: Jason Clarke, Amy Seimetz, John Lithgow, Jeté Laurence
Czas trwania: 101 minut
Polska data premiery. 03.05.2019
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: