Recenzja: Topielisko. Klątwa La Llorony (tytuł oryginalny: The Curse of La Llorona, 2019, reż. Michael Chaves)

Budowanie wokół sukcesu Obecności uniwersum filmowego od początku wydawało się kompletnie chybionym pomysłem. A jednak z marketingowego punktu widzenia, to strzał w dziesiątkę. Szkoda, że tylko z niego.

Pracownica opieki społecznej Anna (Linda Cardellini) po śmierci swojego męża, samotnie wychowuje dwójkę dzieci. W pracy bada sprawę Patricii Alvarez (Patricia Velasquez), która twierdzi, że jej dzieci prześladuje mityczna zjawa, La Llorona. W wyniku serii wydarzeń Anna i jej dzieci również zaczynają być w niebezpieczeństwie.

6e9485afd35a63f3685e4400298a23b7.jpg

Cieszę się, że Linda Cardellini wreszcie dostała główną rolę w stosunkowo dużym filmie, pomimo tego, że znowu gra rolę z gatunku, do jakiego przyzwyczaiła w ostatnich latach. Żałuję jednak, że dostała swój wielki moment w takim lichym filmie. Problemem Topieliska nie jest to, że jest po prostu generycznym horrorem. Jest generycznym horrorem z solidną pierwszą połową, który potem zmienia się w niezamierzoną parodię i festiwal głupoty. Również przez łopatologiczne połączenia z resztą „Uniwersum Obecności”.

Chociażby w pierwszej połowie filmu pojawia się Ojciec Perez (Tony Amendola) znany z pierwszej części Annabelle. Z początku wydaje się, to naturalnym nawiązaniem, ale z czasem postać zaczyna głównie służyć jako tuba do ekspozycji, a czarę goryczy przelewa niezbyt subtelne wspomnienie o pewnej demonicznej lalce. Tak jakby twórcy chcieli, żeby Annabelle była „Stanem Lee tego uniwersum”, a Ojciec Perez chyba odpowiednikiem Nicka Fury’ego. Jakoś nie wyszło. Ma się wrażenie, że te nawiązania były dopisywane na kolanie do wcześniej niepowiązanego z uniwersum skryptu.

1553105990433_276113_cops_7

Michael Chaves w sumie nieźle naśladuje styl Jamesa Wana, ale brakuje mu dyscypliny, którą mimo wszystko odznacza się tamten twórca. Nie odmawiam jednak twórcy Topieliska paru ciekawych pomysłów. Zdarzają się naprawdę długie ujęcia w horrorowych momentach, a reżyser nie najgorzej operuje przestrzenią pozakadrową, ale niestety liczba jumpscare’ów może przyprawić o ból głowy. Wygląda na wprawki przed Obecnością 3, bo Chaves ma przejąć tą markę od Jamesa Wana. Oby dostał jednak zdecydowanie lepszy scenariusz. Lepszy design potwora też nie zaskodzi, bo La Llorona po odsłonięciu kart, nie jest niczym więcej niż kolejnym generycznym cgi-potworem.

Finał jest groteskowy, w złym znaczeniu tego słowa. Na dodatek mam wrażenie, że film zalicza porządny zjazd akurat gdzieś w połowie czasu trwania. Absurd zaczyna gonić absurd, a widz zaczyna przewracać oczami z zażenowania, zamiast się bać, odczuwać jakiekolwiek napięcie. Tak jakby scenarzyści pisali oddzielnie dwie części filmu. Na przykład, w pierwszej połowie syn głównej bohaterki miał coś do roboty, a w finale zmienia się w Kapitana Oczywistego.

Moja rada. Jak zobaczycie kiedyś Topielisko w programie telewizyjnym lub na serwisie streamingowym, to polecam obejrzeć najwyżej pierwszą połowę. Całość? Wyłącznie na własną odpowiedzialność. Zakończenie zapowiada, że to niestety może jeszcze nie być koniec.

4 na 10

7883560.2

Gatunek: Horror
Reżyseria: Michael Chaves
Scenariusz: Mikki Daughtry, Tobia Iaconic
Obsada: Linda Cardellini, Roman Christou, Jaynee-Lynne Kinchen, Raymond 
Cruz, Patricia Velasquez, Tony Amendola
Czas trwania: 93 minut
Polska data premiery: 10.05.2019

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: