Recenzja: Pewnego razu… w Hollywood (tytuł oryginalny: Once Upon a Time… in Hollywood, 2019, reż. Quentin Tarantino)

Pozwólcie, że Tarantino opowie wam bajkę osnutą wokół prawdziwych wydarzeń. Naprawdę było to tak: pewnego razu w Hollywood roku pańskiego 1969 doszło do wielkiej tragedii. Trójka wyznawców złego wilka, Charlesa Mansona, zabiła spodziewającą się dziecka żonę Romana Polańskiego, Sharon Tate oraz jej przyjaciół. Wydarzyło się to nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 roku. W tę jedną noc Hollywood z krainy snów przemieniło się w krainę rodem z koszmaru.

Tarantino zaczyna swoją bajkę pół roku wcześniej, 8 lutego 1969 roku. Najlepsi przyjaciele, będący na skraju zawodowego wypalenia sfrustrowany aktor Rick Dalton (Leonardo Dicaprio — po raz pierwszy na ekranie od czasu swojej oscarowej kreacji w Zjawie) oraz stoicko spokojny kaskader Cliff Booth (Brad Pitt — mam nadzieję, że w drodze po swojego pierwszego aktorskiego Oscara), są na zakręcie poniekąd wspólnej kariery. Rick grywa ginących na koniec odcinka złych gości w popularnych serialach telewizyjnych, a Mike według plotek kiedyś zabił swoją żonę, przez co ma teraz problemy z angażami, mimo wstawiennictwa Ricka. Los chce, że w sąsiedztwo tego pierwszego wprowadza się prawdopodobnie najgorętszy reżyser w Hollywood Roman Polański (Rafał Zawierucha) oraz jego świeżo upieczona żona Sharon Tate (Margot Robbie). Może los zachce, że Rick uratuje swoją karierę, trafiając na jakąś basenową imprezkę u reżysera Dziecka Rosemary i dostanie angaż w niepowstałym jeszcze arcydziele (Rick Dalton w Chinatown — to byłoby coś!). Losem naszych bohaterów pokieruje wrażliwy jak nigdy Quentin Tarantino.

once_upon_a_time_in_hollywood_0.png

Dlatego od razu ostrzegam: jeśli jesteście nastawieni na szybkie tempo opowiadanej historii oraz na cięte niczym maczeta Tarantinowskie dialogi, to możecie się srogo rozczarować. Pewnego razu… w Hollywood to już nie ten sam wywracający kino do góry nogami niepokorny Tarantino, który dwadzieścia pięć lat temu — ku osłupieniu arthouse’owych purystów liczących na triumf Trzech Kolorów: Czerwony naszego rodaka Krzysztofa Kieślowskiego — triumfował na festiwalu filmowym w Cannes. To Tarantino na wskroś sentymentalny, dosłownie snujący bajkę-odę do Hollywood swojego dzieciństwa. Dość powiedzieć, że wprowadzenie do właściwych wydarzeń zajmuje dwie godziny z niespełna trzygodzinnego filmu.

Ale jakie to jest wprowadzenie! Można naprawdę poczuć to baśniowe Hollywood  przetransplantowane wprost z serca Tarantino, w którym twardziel Rick Dalton płacze nad głębią przypominającego mu własne życie pulpowego westernu, a kobieta-anioł w osobie Sharon Tate z uśmiechem dumnego dziecka przeżywa kinową projekcję swojej kreacji w Wrecking Crew. Jednak to będący zawsze w cieniu wielkich gwiazd kaskader Cliff Booth, jest najbardziej aktywnym bohaterem tej historii, to on jest małomównym człowiekiem czynu nieustraszenie konfrontującym się z jeszcze nieopierzoną Rodziną Mansona na ranczu Spahna, w najbardziej trzymającej za cojones sekwencji z wprowadzającej części filmu. 

screen-shot-2019-05-21-at-11-28-41-am-1558452555.png

W tym baśniowym Hollywood Quentina w radiu KHJ (to prawdziwa stacja radiowa z Los Angeles i Tarantino użył ) oczywiście zawsze grają niezapomniane chwytliwe przeboje. Pamiętacie wprost wyjętą z Absolwenta sekwencję z napisami początkowymi w Jackie Brown? Tym razem usłyszycie nieoddzielnie kojarzące się z kultowym filmem Mike Nicholsa „Mrs. Robinson” Simona and Garfunkela, jednak zamiast uwodzącej niewinnego Dustina Hoffman podstarzałej Pani Robinson, zobaczycie lecącą na podstarzałego Brada Pitta niewinnie wyglądającą członkinię Rodziny Mansona (w tej roli niezwykle utalentowana córka Andie MacDowell – Margaret Qualley – możecie ją pamiętać z brawurowej roli w Nice Guys Shane’a Blacka, a jak nie widzieliście tamtego filmu, to czym prędzej po niego sięgnijcie!). Tarantino nic tutaj nie kopiuje, ale ciekawie wywrócić do góry nogami stanowczo potrafi, jak zawsze, bo w tym elemencie Quentin z pewnością się nie zmienił.

Co więcej, gdy dochodzi już do zamknięcia dwugodzinnego wprowadzenia w świat Tarantinowskiego baśniowego Hollywood, a traumatyczne wydarzenia sierpniowej nocy 1969 niechybnie zaczynają się zbliżać, to Quentin zaprasza nas na finałowe wydarzenia w rytmie „Out of Time” Rolling Stonesów, które z jednej strony oznajmia nam, że oto jesteśmy blisko niekoniecznie oczekiwanego końca, a z drugiej strony stoi w twardej opozycji do kojarzonego z sektą Mansona „Helter Skelter” Beatlesów (bo wiecie, Beatlesi i Stonesi byli w latach 60 uważani za przeciwieństwa), a jeszcze z dodatkowej trzeciej strony wprowadza niepewność co do finalnych losów fikcyjnej Sharon Tate, bo w końcu Mick Jagger w chwytliwym refrenie śpiewa: „Baby, baby, baby, you’re out of time”.

2488029 - ONCE UPON A TIME IN HOLLYWOOD

To dzięki tej niepewności finał Pewnego razu… w Hollywood działa niczym zastrzyk adrenaliny przywodzący na myśl charakterystyczną scenę z Pulp Fiction, a znajomość prawdziwych wydarzeń z 8 sierpnia 1969 roku, tylko zintensyfikuje wasze wrażenia. Warto odrobić przed seansem tę pracę domową, bo po zakończeniu projekcji dziewiątego filmu Quentina Tarantino nigdy nie będą wam się one kojarzyć tak samo. Tarantino ponownie nadpisuje prawdziwą historię, tym razem sięgając do lat swojego dzieciństwa i opowiadając o hollywoodzkiej krainie snów ze swoich snów. O Hollywood naiwnym i prostodusznym, takim, w którym anioły zstępują na ulice miasta aniołów, a sytuację ratują przypadkowi poharatani przez życie bohaterowie. Bardzo bym chciał zamieszkać w tym onirycznym Hollywood Quentina Tarantino na dłużej niż te niespełna trzy godziny, więc mam szczerą nadzieję, że pojawiająca się w plotkach wersja rozszerzona dla NETFLIX nie okaże się smutną PRową bajeczką.

9 na 10

Pewnego-Razu-W-Hollywood-Plakat-01.jpg

Gatunek: Komedia, Dramat, Kryminał
Reżyseria: Quentin Tarantino
Scenariusz: Quentin Tarantino
Obsada: Brad Pitt, Leonardo DiCaprio, Margott Robbie, Margaret Qualley,
Al Pacino, Emile Hirsch, Rafał Zawierucha
Dystrybutor: United International Pictures sp. z o.o. (UIP)
Polska data premiery: 16.08.2019
Czas trwania: 161 minut
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: