Recenzja: Jak zostać gwiazdą (reż. Anna Wieczur-Bluszcz, 2020)

Pierwszy muzyczny talent show zadebiutował w naszym kraju w 1993 roku i była to „Szansa na sukces”. Przez te 27 lat na antenach rodzimych stacji zadebiutowały trudne do zliczenia ilości formatów, w których szukano talentów muzycznych, a w szczególności wokalnych. Mimo tego nasi filmowcy chyba nigdy nie sięgnęli po ten temat, nie starali się w żaden sposób zadumać nad fenomen muzycznych talent shows.

Główną bohaterką Jak zostać gwiazdą jest zbuntowana nastolatka z Rozalina, o wiele mówiącej ksywie „Ostra” (Katarzyna Sawczuk). W malutkiej miejscowości, w której mieszka dziewczyna zostaje zorganizowany casting do muzycznego talent show „Music Race”. Jeśli teraz pomyśleliście, że największym marzeniem „Ostrej”, jest wygrać program i zostać gwiazdą, to… się mylicie (ha!). Marta (to jej prawdziwe imię) przychodzi na casting do programu, żeby skonfrontować się z ojcem, Olo Zawistowskim (Maciej Zakościelny), który ją opuścił, jak była mała, a który teraz jest jednym z jurorów w show.

Muszę przyznać, że jestem zaskoczony, nie tylko tym, iż ten film naprawdę, w nieironiczny sposób, mi się podobał, ale także z powodu pewnych trochę zaskakujących rozwiązań fabularnych. Zwiastun zapowiadał typowy crowd-pleaser i Jak zostać gwiazdą nim zdecydowanie jest, ale ten film nie unika także pewnych cięższych tematycznie wątków. Tego, że w filmie muzycznym zobaczymy „mroczną stroną show-biznesu” można być praktycznie tak pewnym jak śmierci i podatków, ale wątek relacji pomiędzy pozostawionym dzieckiem a ojcem mnie zaskoczył swoją intensywnością. Jeśli się spodziewacie szybkiego pojednania i ciepłego filmu, to źle trafiliście, przynajmniej przez większość seansu. Pojedynek pomiędzy Martą a Olo ma gorzki posmak, ponieważ przez większość czasu trwania filmu obserwujemy, kto się dalej posunie, żeby zniszczyć psychicznie „oponenta”.

„Ostra” gdy już trafia tylnymi drzwiami do „Music Race” (bez castingu, ponieważ producent grany przez Karolaka wyczuwają dramę między nią a Olo) zaczyna dobierać piosenki, tak żeby jak najbardziej dopiec biologicznemu ojcu. Zaczyna się niewinnie od „A to co mam„, które pierwotnie było wykonywane przez Kasię Kowalską, a kończy się na mocnych jechaniu po bandzie, jak przy wykonaniu „Chandelier” Sii (Tak to się odmienia? Mam wrażenie, że się już nad tym ostatnio w jakimś tekście zastanawiałem). Jechaniu po bandzie, ponieważ dziewczyna śpiewa tę piosenkę o uzależnieniach, nie dlatego, że sama jest uzależniona, a dlatego, że ojciec ją opuścił, jak miał problem z alkoholem. Śpiewa, i to jeszcze jak! Ten kawałek jest naprawdę trudny do uciągnięcia, nawet dla doświadczonych piosenkarek, ale Katarzyna Sawczuk (zresztą sama brała udział w dwóch polskich talent shows) ma naprawdę rewelacyjny, pełen mocy głos, który na całe szczęście można wszystkim usłyszeć, w polskim filmie.

Tak, piję do dźwięku w polskim kinie. Przy Jak zostać gwiazdą trudno narzekać na niesłyszalność dialogów, a nawet powiedziałbym, że miałem uczucie na wzór dźwiękowej „doliny niesamowitości” (uncanny valley), bo te dialogi słychać aż za dobrze, ale to pewnie efekt tego, że jestem nieprzyzwyczajony do dobrze zrobionego dźwięku w polskich filmach i dawno się pogodziłem, że on już nigdy nie będzie dobry. A JEDNAK SIĘ DA.

Dobra, ale jeszcze nic nie napisałem o drugiej stronie główne konfliktu. Macieja Zakościelnego głównie kojarzę z komedii romantycznych, a tutaj miał zdecydowanie inną rolę, bardziej wymagającą i wypadł naprawdę dobrze. Olo Zawistowski jest jak skrzyżowanie Kuby Wojewódzkiego z… w sumie to właściwie nikim, bo to po prostu Kuba Wojewódzki, który zamiast bycia wypalonym dziennikarzem-celebrytą, jest wypalonym muzykiem-celebrytą. Mam trochę wrażenie, że „Polski Brad Pitt” gra tutaj po części siebie (po części, bo Zakościelny nie poszedł za bardzo bycie celebrytą), ponieważ parę lat temu usunął się trochę w cień i można mieć wrażenie, że nie wycisnął wszystkich soków ze swojej kariery.

Poza tym głównym konfliktem Jak zostać gwiazdą ma też trochę do powiedzenia o samych muzycznych talent show, o tym jak te programy są w pewien sposób wyreżyserowane, zmanipulowane, jak jurorzy mogą z zazdrości chcieć utrudnić życie uczestnikowi. Jak pisałem wcześniej w filmie muzyczny można być pewnym wątków o „mrocznej stronie show-biznesu” mniej więcej w takim stopniu, jak można być pewnym podatków i śmierci, ale jestem zaskoczony, że dostaje się tutaj w podobnej mierze widowni, która te programy śledzi. Nie będę zdradzał szczegółów fabuły (jak zwykle zresztą), ale dosyć dosadnie jest tutaj pokazane jak łatwo manipulować publicznością i jak społeczność internetowa w bezwzględny sposób potrafi zgnoić osobę publiczną, zapominając, że piszą o prawdziwym człowieku z krwi i kości.

Mam wprawdzie wrażenie, że fabuła w końcówce zbliża się niebezpiecznie do przeskakiwania rekina, że scenariusz jest pełen trochę niechlujnych skrótowców, że jest to trochę plastikowe (chociaż no trudno nakręcić film o takiej tematyce bez plastiku, a film jest zaskakująco nieźle wystylizowany), ale Jak zostać gwiazdą to dowód, że w naszym kraju da się nakręcić dobry i niegłupi crowd-pleaser… a także, że da się dobrze zrobić dźwięk. Po prostu musiałem to ostatnie powtórzyć. Może to moja słabość do filmów muzycznych, ale naprawdę świetnie się bawiłem. Takie crowd-pleasery są bardzo potrzebne w dzisiejszych czasach.

PS. Dziwię się, że nie reklamowano filmu powiązaniami z BrzydUlą, bo nie tylko gra tutaj Julia Kamińska, ale za scenariusz poza nią odpowiadają inne osoby, które pisały ten serial, który przecież właśnie wraca po latach na ekrany telewizorów, więc okazja na promocję na plecach BrzydUli była idealna.

PS2. Tytuł filmu nie za bardzo oddaje, o czym on jest (A WIĘC NIE TYLKO TŁUMACZENIA NA POLSKI TYTUŁÓW SĄ CZĘSTO NIETRAFIONE), o wiele bardziej trafiony jest ten tytuł w połączeniu z podtytułem widniejącym na niektórych materiałach promocyjnych (Jak zostać gwiazdą… i pozostać sobą).

Jakbyście mieli jeszcze wątpliwości, to zaznaczam: tak, serio tak wysoko oceniłem, sam jestem zdziwiony.

Gatunek: Muzyczny, Komedia obyczajowy
Reżyseria: Anna Wieczur-Bluszcz
Scenariusz: Julia Kamińska, Piotr Jasek, Wojciech Nerkowski
Obsada: Katarzyna Sawczuk, Maciej Zakościelny, Anita Sokołowska, Julia Kamińska, Tomasz Karolak, Urszula Dudziak, Maria Pakulnis, Adrian Majewski, Michał Piprowski, Krzysztof Ibisz
Dystrybutor: Kino Świat
Polska data premiery: 02.10.2020
Czas trwania: 119 minut

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: